sobota, 16 marca 2013
08.02.2010
Stan Julitki ulegl stopniowej poprawie co umozliwilo odstawienie wsparcia oddechowego . Rozpoczeto karmienie pozajelitowe droga sondy dozoladkowej .
Malutka nadal jest w inbubatorze .
Zas w innym szpitalu w tym samym czasie
Mam w swoich piersiach tyle mleka ze moglabym wykarmic kilka dzieci na oddziale ale co z tego skoro musze je wylewac do zlewu.
Moj laktator wogole mi nie pomaga , Pani Marta zabrala mnie do pokoju gdzie mialam do dyspozycji laktator prozniowy , byl skuteczny ale bol byl nie milosierny , juz po dwoch sciaganiach popekaly mi cale brodawki , co chwile sciagalam pokarm i bezskutecznie bo czulam ze juz zaczynaja mi sie robic zastoje . Najlatwiej byloby zahamowac laktacje ktos nawet podrzucil mi taka ulotke do pokoju ale ja sie tak latwo nie poddam .
Obiecalam to sobie i corci skoro wygrala tak duza walke to zasluguje teraz na to co najlepsze , a zadna mieszanka Nan i gumowy smoczek nie zastapi mleka mamy i bliskosci .
To tyle jesli chodzi o marzenia bo w rzeczywistosci bylo strasznie , szczegolnie kiedy dowiedzialam sie ze coreczka jest karmiona przez sonde i tak naprawde niewiadomo czy uda mi sie Julcie karmic naturalnie , szczegolnie ze duza czesc dzieci po niedotlenieniu ma problem ze ssaniem . . .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz